sobota, 22 września 2018

Rozdział 1

Był zwykły, wrześniowy dzień. O godzinie 8:00 przed pawilonami stali Megumi, Hitoshi i Naoki. Zniecierpliwienie nastolatków było czuć w kłębach dymu z papierosów, ktory unosił się w powietrzu. Nagle zza zakrętu wybiegły Yuka i Kiki.
-W końcu jesteście - powiedziała Megumi przewracając oczami, poczym obudwie cmoknęła w policzek. 
- Chodźmy już do szkoły, zaraz się spóźnimy.
-Nie bój żaby Naoki - zaśmiał się Hitoshi - Pobiegniemy.

Po chwili Megumi dodała - Jak Kiki będzie się tak wlec to nigdy nie dotrzemy na miejsce! - nie znalazła jednak poparcia u przyjaciöł. Hitoshi wziął Kiki na ręce i zaniósł ją do szkoły. Yuka bardzo chciala być na miejscu przyjaciółki...

Po kilku minutach cała piątka była już w szkole. Ledwo usiedli w ławkach a już wszyscy zostali wywolani do tablicy. 
-Gdzie wasze mundurki?! - zapytała pani Hori ze złością
-Elita nie nosi! - krzyknął Hitoshi, poczym wszyscy wybuchnęli śmiechem. Jedynie Yuka i Kiki spuściły głowy. Kiedy fala śmiechu mimęła Yuka powiedziała: 
-Przepraszam, na następną lekcję założę
-Ja tez...
-Dobra, siadajcie wszyscy. - uspokoiła sie pani Hori. Po chwili dodala - A wasza trójka dostaję uwagi! 
W tym momencie do sali weszła dziewczyna zupełnie inna niż wszystkie: długowłosa blondynka z nogami do nieba, z talią osy, ale miała na czym usiąść i czym oddychać. 
-To nowa uczennica Leandra Tara Jane Jellonek. Ma osiemnaście lat i przyjechała do Japonii z Ameryki. - powiedziala pani Hori popijajac kawę.
Cała klasa była zdezorientowana. Nikt nie potrafił poprawnie wymówić imienia koleżanki. Amerykanka rozejrzała się. Nie wiedziała gdzie usiąść. Hitoshi szybko zaprosił ją do siebie.

***
- W końcu koniec lekcji - powiedział Naoki odpalajac papierosa tuż pod szkołą.
-Daj ognia! - krzyknęła Megumi. Po chwili zwróciła się do Hitoshi trzepocząc uwodzicielsko rzęsami - Ta laska co z tobą siedziała to straszna wieśniara, mam rację?
-Nie, wydaje się fajna.
Nagle z oddali wydobył się pisk:
-CZEEEEEŚĆ MISIACZKUUUU!!!
Zanim ktokolwiek zdążył się obejrzeć na szyi Hitoshiego wisiała już niezbyt urodziwa dziewczyna.
-Tak za Tobą tęskniłam! Najpierw Ciebie nie było przez kilkanaście dni, później ja wyjechałam... A trzeci tydzień nie było mnie bo zachorowałam. Kocham Cię misiaczku.
Hitoshi stał jak zamurowany.
-Dziewczyno co ty odpierdalasz?! - krzyknęła Yuka i wraz z Naoki wyrwali psychofankę z objęć przyjaciela.
-Hanako, czy Ciebie pojebało? Masz już i tak problemy z prawem.
-Masz do mnie jakiś problem szmatława gwiazdeczko?! - krzyknęła licealistka
- Uważaj na słowa wariatko, za kogo ty się uważasz?! - uniosla się Kiki
-Ty jebana kurwo!!! - Hanako wpadła w szał. Co chwilę ciągnąc Kiki za włosy krzyczała ledwo łapiąc powietrze - Skocz z wysokości!
- Daruj dziewczynko - westchnęła Megumi
Wtedy Yuka odepchnęła Hanako z taką siłą, że ta upadla na chodnik, poczym wraz z przyjaciółmi poszla dalej.
- Umrzyj na AIDS! - wrzasnęła Hanako i pobiegla do szkoły

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz